Twoje dobre dowcipy.
Wyszukaj coœ dla siebie. :

Losowy 1      Losowy 4      Losowy 3      Losowy 2     




Pewna kobieta przechodzila obok domu publicznego, gdzie odbywala sie
wyprzedaz sprzetow. Kupila papuge w klatce, przyniosla ja do domu.
Klatka byla przykryta plachta, ktora kobieta podniosla.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa sie papuga.
Kobieta szybko zakryla z powrotem klatke plachta. Po jakims czasie ze
szkoly przychodza corki i dopominaja sie, aby im pokazac papuge. Matka
postanawia zaryzykowac i odkrywa klatke:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy maz i tez chce
widziec papuge. Kobieta postanawia dac jej ostatnia szanse i odkrywa
klatke:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmus ten
sam stary, wierny klient.....


real_god

God is real, unless declared integer.


prezent

Ciocia dala malemu Jasiowi prezent...
J. -dziekuje
C. -nie ma za co...
J. -ja wiem, ale mama kazala podziekowac...


Staly informator dyrektora kabluje na szefa dzialu.
- On o panu dyrektorze opowiada, ze nie ma pan matury, ze uzywa pan
zwrotow obcojezycznych ni w piec ni w dziesiec, no i w ogole nie
nadaje sie pan na to stanowisko.
- Powiedz mu pan, ze moze mnie w d... pocalowac i vice versa.


Spotyka sie trzech slugow bozych: ksiadz, pop i rabin. Opowiadaja sobie
jak to zaczela sie ich sluzba panu.
Zaczyna ksiadz:
- Lece sobie samolotem, a tu nagle awaria i musimy natychmiast ladowac.
Ale pod nami same skaliste gory i nie ma gdzie wyladowac. Juz samolot
traci wysokosc i czuje, ze sie zaraz rozbijemy o ktoras skale. Padam na
podloge i zwracam sie do Boga, ze jak wyjde z tego calo to bede mu sluzyl
do konca zycia. Podnosze sie, patrze przez okienko, a tu pod nami w
promieniu pieciu kilometrow gladka trawiasta polanka. Wyladowalismy
bezpiecznie i musialem dotrzymac slowa.
Na to pop:
- E, to wszystko nic. Ja plynolem statkiem i nagle zerwal sie straszliwy
sztorm. Fale wyzsze od statku rzucaja nami jak piorkiem, pioruny, wiatr,
deszcz, mysle sobie, ze juz po nas. Padam na poklad i zwracam sie do Boga,
ze jak dotre bezpiecznie do portu to bede mu sluzyl do konca zycia.
Podnosze oczy, a tu w promieniu 500 m spokojne morze i swieci slonce, a
dalej do okola szaleje sztorm. Doplynelismy tak do portu i musialem
spelnic obietnice.
A na to rabin:
- To jeszcze malo w porownaniu z moja historia. Ide sobie w szabas ulica i
patrze a tu lezy na chodniku torba pelna dolarow. Mysle sobie: wziasc czy
nie wziasc. No wziasc nie moge no bo dzis szabas, padam wiec na chodnik i
zwracam sie do Boga, ze jak sprawi, ze bede mogl wziasc ta torbe to mu
bede sluzyl do konca zycia. Podnosze wzrok, a tu w promieniu
piecdziesieciu metrow sroda...