Twoje dobre dowcipy.
Wyszukaj coś dla siebie.
:
Losowy 2
Losowy 1
Losowy 4
Losowy 3
Wpada Murzyn do celi i zagaduje bialego:
- To co, dzisiaj spimy razem!?
Bialy na to drzaco:
- Nooo dobra, jak spimy to spimy.
- To kim chcesz byc, mezem czy zona? - Pyta Murzyn bialego.
Facet mysli, mysli ...., mysli i w kocu mowi:
_ No to jak juz, to wole byc mezem!
- Nie ma sprawy. Dzisiaj maz obciaga zonie!
A OTO NIEZNANY FRAGMENT POEMATU Adama M. PT.
JAK Pan Tadeusz robi? prawo jazdy:
Natenczas na dziedziniec "Polonez" siŠ wtoczy?.
StanĽ?. PrychnĽ?. Zafuka?. Pod dw˘r siŠ potoczy?.
Wysiad? z niego pan m?ody. Každa polska dusza
Domy?la siŠ, že chodzi tu o Tadeusza.
Teraz zamknĽ? swe cudo, poklepa? dwa razy,
Juž do domu mia? rusza?, gdy nadszed? Gerwazy
Wraz z piŠknĽ TelimenĽ, HrabiĽ, Podkomorzym,
Kt˘ry spojrza?, w˘z zoczy? i jak gdyby ožy?.
- Duže toto! Wymaga w prowadzeniu wprawy -
Rzek? i spyta? niezrŠcznie: - Grat prosto z naprawy?
- EhŠ! jŠknĽ? Tadeusz nieco rozeŤlony.
- SkrzyniŠ bieg˘w zmieni?em, dwie felgi, opony
I pod?ogŠ co nieco zniszczonĽ przez deszcze...
Spojrza? w niebo i doda?: - A B˘g wie, co jeszcze...
- I ja wiem!- Telimena bĽknŠ?a zmieszana.
- Za?ožŠ siŠ, že nowe: przeguby, membrana...-
Urwa?a, bo Protazy zbližy? siŠ w uk?onach
I rzek? z lekkim podziwem:- O, pani szkolona!
- Tak!- na to Telimena.- Kiedy? w Peterburku
Dosta?am "Prawo Jazdy". Mam je gdzie?.. tam ... w biurku...
To prawda. Mia?a takiež (z maleäkĽ notatkĽ,
˝e jeŤdzi? jej nie wolno, je?li juž to taczkĽ).
- To przejedŤ-že siŠ a??ka! poprosi? Gerwazy.
Nie trzeba ty?o damie powtarza? dwa razy;
Zbližy?a siŠ do wozu nieznacznie poblad?a,
Otworzy?a drzwi ?mia?o i z rozmachem siad?a.
Juž my?lano, že bŠdzie zapuszcza? motory,
Lecz rozleg? siŠ dŤwiŠk inny - trzeszcza?y motory,
- Popchnijcie!- zawo?a?a.- Zn˘w nici z silnika!
PopchnŠli z ca?ej si?y; Hrabia siŠ potyka?,
G?o?no jŠknĽ?: "O Jezu!". Podkomorzy stary
Zostawi? jeden trzewik na dnie jakiej? szpary,
Gerwazy, b˘l w korzonkach czujĽcy od roku,
Tež nie zosta? siŠ z ty?u - dotrzymywa? kroku.
MinŠ...
Pewien profesor mowi do studentow:
- Prosze zadawac pytania. Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentow:
- Co sie stanie jesli stane obiema nogami na szynach tramwajowych, a rekoma
chwyce sie przewodu trakcji. Czy pojade jak tramwaj?
- Kiedy jest niesprawiedliwosc ?
- Kiedy jest ktos kto ma 5 samochodow, a drugi nie ma ani jednego, i ten
co ma 5 nie chce mu dac zadnego.
Przyszedl facet na spacer do parku. Patrzy - zaba. Pomyslal chwile,
pocalowal ja, a zaba:
- Zboczeniec!!!!